kosmetyki i chemia kosmetyków

Dobry krem BB – kolor, działanie i efekt

Zacznę od tego, że od zawirowań na rynku kosmetycznym w obrębie kremów BB, CC, DD i innych XX, trudno już mieć pewność czego możemy się po nich spodziewać. Można kupić krem BB, który będzie niczym innym niż podkładem we fluidzie czy kremie, można też natknąć się na krem CC, który zamiast zabarwienia ma jedynie rozświetlające drobinki perłowe. Zamieszania jest sporo, dlatego najpewniej będzie polegać na deklaracji producenta, bo w końcu to on najlepiej wie, co jego XX robi 🙂 Moje podejście do makijażu i pielęgnacji w ciągu ostatniego roku bardzo się zmienia. Receptę na zdrową skórę odnalazłam w umiarze, eliminacji zbędnej chemii i dopracowanym planie pielęgnacji, w którym już na stałe zagościł tonik. Poza makijażem mineralnym, który wykonuję na co dzień na bazie tych kosmetyków, zdarzają mi się dni, kiedy na skórę nakładam jedynie krem BB i odrobinę pudru matującego. Mój krem BB ma za zadanie delikatnie wyrównywać koloryt skóry, nawilżać, nadawać skórze zdrowy wygląd. Jako, że…

Przyjaciel mojej skóry – kwas glikolowy

Kwas glikolowy jest najbardziej popularnym alfahydroksykwasem (AHA). Pozyskiwany jest z trzciny cukrowej, ale występuje też w jabłkach, winogronach i agreście. Jest niewielkich rozmiarów, ze względu na dwa atomy węgla w budowie cząsteczki, przez co jest najbardziej zdolnym kwasem do penetracji warstwy rogowej naskórka, spośród wszystkich AHA oraz BHA. To oznacza bardzo skuteczne działanie, natomiast nie ma mowy o toksyczności, także spokojnie 😉 Iwostin Purritin – Aktywny krem eliminujący niedoskonałości – oprócz kwasu glikolowego zawiera m.in. kwas jabłkowy i salicylowy, jednak ze względu na to że jest kremem na dzień, są w niewielkim stężeniu, skomponowane z substancjami matującymi i przeciwzapalnymi. Rewelacyjnie sprawdza się jako baza pod makijaż. Rzeczywiście efekt matowienia poprawia komfort skóry z wariującymi gruczołami łojowymi. Dostałam go w prezencie, zużyłam do samego końca i na pewno do niego jeszcze wrócę. Bardzo polecam do stosowania jako krem matujący na dzień, pod makijaż. Jest lekki i łatwo się rozprowadza (nie jest…

Express-recenzja Babuszki Agafii

Jakiś czas temu, na fali nieustającego internetowego zachwytu nad kosmetykami Babuszki Agafii, zdecydowałam się na zakup kilku produktów tej marki. Najlepszym z nich okazał się proszek do mycia zębów. Recenzja poniżej: Solny scrub do ciała (sól z jeziora Ostrownoje, bylica pospolita, gorczyca) – wydajny, gęsty, tłusty, gruboziarnisty piling. Zapach nie przypadł mi do gustu, mocno ziołowy, co lubię, jednak coś mi nie pasuje. Ponownego zakupu niestety nie będzie. Sól do kąpieli (odmładzająca, z olejem z kiełków pszenicy) – hmm… szału nie było. Zużyłam, specjalnego natłuszczenia skóry nie zauważyłam, zapach słabiutki, w skali 1-10 dostałaby 1, ale ze względu na nienaganny skład i brak podrażnień dostanie 4. Serum do twarzy 50+ – sprezentowałam mamie, zobaczymy co powie za miesiąc 😉 Miętowy proszek do mycia zębów (wybielający) – jest to mój pierwszy proszek do mycia zębów i jestem nim zachwycona. Natomiast moi rodzice mieszkali X lat temu w Mińsku, gdzie produkty tego…

Biolaven

Mój nie do końca planowany zastój w trąbieniu o kosmetykach przerywa BIOLAVEN, marka której się nie spodziewałam, nie dzisiaj, na dodatek polska. Od niedawna dopiero sięgam po produkty do pielęgnacji ciała bliższe naturze, dlatego moja wiedza na ich temat była dość uboga, przez co myślałam, że marka, która zarazem będzie oferowała produkty organiczne i sprosta moim prowansalskim preferencjom zwyczajnie nie istnieje, a nawet że być może sama z niedosytu taką stworzę. Przypadkiem będąc dzisiaj z koleżanką w Helfy, notabene blogerką ze zdrowobezspiny.blogspot.com, oglądałam lawendowe kosmetyki, z czystej ciekawości i uwielbienia do lawendy. Tak oto stałam się posiadaczką najbardziej genialnego żelu pod prysznic jaki miałam, za niezłą cenę (18zł) i wiem na pewno, że pomału stanę się posiadaczką całej serii z gamy Biolaven. Niby tylko żel pod prysznic, ale to jest jakiś obłęd. Zapach utrzymuje się na skórze długo po zastosowaniu. Aha i co najważniejsze – Biolaven to nie banał -…

Toksyczność kosmetyków – ciąg dalszy

Wiele z Was już długo czeka na drugą część historii o możliwej szkodliwości substancji używanych w produkcji kosmetyków, zatem przechodzę do rzeczy. Silikonowe emolienty: znane dobrze tym, którzy cierpią na nadmierne przesuszenie skóry. Silikonami nazywamy szereg różnych związków, mających w budowie organiczny krzem. Bardzo często, nawet w droższych kosmetykach, silikony występują w postaci oleju silikonowego, który jest syntetycznym połączeniem krzemu i tlenu. Prawda jest taka, że syntetyczne emolienty mogą działać kancerogennie oraz mogą kumulować się w wątrobie i w naczyniach limfatycznych. Cocamide MEA, Cocamide DEA (kokamid monoetanoloaminy, dietanoloaminy): kokamid to pochodząca z oleju kokosowego mieszanina amidów kwasów tłuszczowych. Kokamidy są stosowane jako środki pieniące w mydłach, płynach do kąpieli, często też występują w kosmetykach jako emulgatory. Mogą wywoływać kontaktowe zapalenie skóry, ale też przy dłuższym stosowaniu mogą być kancerogenne, ponieważ istnieje ryzyko wystąpienia zanieczyszczenia nitrozaminami. Dioksan: działa drażniąco na skórę i błony śluzowe powodując przesuszenie i wywołując stan zapalny, przy…

Navigate