Najlepsze kosmetyki 2017 roku

Przybywam z moimi ulubieńcami 2017 roku. O niektórych już wspominałam, ale postanowiłam podsumować to, co w zeszłym roku dało mi najwięcej satysfakcji:

*można kliknąć w nazwę kosmetyku, żeby przeczytać więcej*

Miejsce 1: Erborian, krem BB z żeń-szeniem złocistym. Absolutny hit. Nigdy nie miałam do czynienia z tak rewelacyjnym kosmetykiem pod względem wydajności, rozprowadzania, efektu i trwałości. Boże drogi, to jest najlepszy kosmetyk jaki miałam w życiu. Jest to krem BB o kryciu niczym podkład średniego krycia, a dodatkowo ma właściwości pielęgnujące skórę, więc o poranku mam załatwione 2 kroki tym jednym kosmetykiem: krem na dzień i podkład. Ma bardzo przyjemną konsystencję, na całą twarz dla efektu optymalnego krycia wystarczają dwie kropelki produktu. Świetnie się rozprowadza, ładnie pachnie, czuć że nawilża skórę, pozostawia ją miękką i aksamitną przez cały dzień. Famfary! W Polsce można go dostać wyłącznie w perfumeriach Sephora.

Miejsce 2: Weleda, olejek do masażu z arniką. Powiem tak: swoim wyglądem ten kosmetyk nie zachęca, bo wygląda jakby pachniał przeciętnie i był przeciętnym olejem do czegoś tam. Ale tak nie jest. Nigdy nie posiadałam tak dobrego oleju do masażu (umówmy się, większość masaży w moim życiu to automasaże, ale na tym właśnie polega pielęgnacja ciała, żeby raz na kilka dni się pomasować od stóp do głów przy okazji wcierania jakiegoś bajecznego kosmetyku, a najlepiej codziennie). Pachnie bardzo przyjemnie, ziołowo, a w kontakcie ze skórą delikatnie ją rozgrzewa, bo jest to olej o przeznaczeniu rozluźniającym zmęczone mięśnie po wysiłku fizycznym. Ja tam go stosuję po wysiłku i po spoczynku, ale wczoraj na przykład rozmasowałam sobie nim obolały spięty kark i zadziałał cudownie. POLECAM!

Miejsce 3: Naturativ, świeca pomarańcza-goździk-cynamon. OK świeca to nie kosmetyk, ale działa na moje zmysły, poprawia nastrój, w ogóle tworzy świetny nastrój w pomieszczeniu, w którym jest zapalona, więc jest czymś na pograniczu. W dodatku jest naturalna i zawiera naturalne olejki eteryczne. Nie ujmując nic świecom Hagi, świeca Naturativ skradła moje serduszko. Robi dobrze. Pachnie pięknie. Musisz ją mieć.

Miejsce 4: Semilac, lakier hybrydowy 094 Pink Gold. Dostałam szału, jak go zobaczyłam, bo mimo że ma odcień różowego złota, skojarzył mi się z prosecco i zapragnęłam go mieć. Wygląda zacnie. Drobinki są w nim subtelne, ładnie się mieni w świetle. Jedna warstwa lakieru wystarczyła do dobrego krycia. Fajny!

Miejsce 5: Barwy harmonii, cukrowy peeling, każdy rodzaj i zapach. Co tu dużo mówić, te peelingi to cudeńka. Polskiej produkcji do tego. Mają dobry skład, bo zawierają oleje roślinne i masło shea, więc podczas peelingowania skóry dzieje się to co lubię najbardziej – peeling tak fajnie natłuszcza skórę, że nie muszę już zadawać sobie dodatkowego trudu w postaci smarowania ciała balsamem. Lubię taką oszczędność czasu, wysiłku i pieniędzy, bo cena takiego peelingu to niecałe 30zł. Naprawdę warto.

Miejsce 6: L’Oreal false lash wings. Genialny tusz do rzęs ze średniej półki. Warto polować na niego na promocji, bo cena regularna to jakieś około 60zł. Pięknie rozczesuje, pogrubia i wydłuża rzęsy. Na pewno kupię drugie opakowanie, co w przypadku tuszy jest u mnie rzadkością.

Miejsce 7: tołpa hydrativ esencja/ serum estetic. Dwa produkty, bo mają one dla mnie takie samo działanie. Używałam jeden po drugim, najpierw esencję hydrativ, teraz serum estetic. Co jest najważniejsze: mają działanie toniku. To znaczy, że po umyciu twarzy nakładam taką esencję czy serum i pomijam krok tonizacji, bo pełnią funkcję tonizującą skórę (nie róbcie tego w domu, jeśli nie posiadacie owej esencji lub serum. Tonik zawsze musi być!). Druga ważna rzecz to wygoda. Wygoda dlatego, że oba kosmetyki są w pompce i są nieco bardziej gęste niż tonik, który zazwyczaj jest o konsystencji wody. A to znaczy, że wyciskam dwie pompki na dłoń i rozsmarowuję kosmetyk na twarzy rękami, bez użycia wacików. Ekonomiczna wersja pielęgnacji, bo oszczędzam na dwóch wacikach dziennie. Taka esencja czy serum robi mojej skórze dobrze: tonizuje ją (czyli przywraca naturalne pH bardzo potrzebne do zachowania zdrowego i młodego wyglądu skóry), nawilża i daje komfort. Rano po esencji nakładam od razu krem BB. Wieczorem za to jakiś bardziej odżywczy krem, obecnie tołpa estetic i sprawdza się dobrze.

Miejsce 8: Estee Lauder double wear. Podkład must have. Jest mocno kryjący, mocno trzyma się skóry cały dzień. Najlepiej aplikuje mi się go gąbeczką-jajkiem blend it KLIK. Zdradzam go obecnie z kremem BB Erborian z dwóch względów: nakładanie tego podkładu trwa trochę dłużej, bo trzeba poświęcić mu nieco uwagi, aby dobrze go rozprowadzić i uniknąć ewentualnej gafy. A druga sprawa to brak problemów ze skórą, za sprawą kuracji izotretinoiną = brak potrzeby tak mocnego krycia, używam tylko na większe wyjścia.

*miejsca przyznawałam pod względem stopnia mojego zachwytu*

Navigate