Moja poranna rutyna: pielęgnacja w 10 minut

Każda skóra, bez względu na rodzaj, wymaga rano oczyszczenia. Wasz wybór czy zrobicie to myjąc ją samą wodą (dla mnie to żadne mycie, tylko opłukanie), żelem do mycia twarzy, płynem micelarnym, mleczkiem itd. Ważne, aby zmyć ze skóry po nocy pot, który nawet jak już zdążył wyschnąć, gwarantuję Wam, że się wytworzył. Oraz sebum. Posiadając skórę suchą myślicie sobie, że Wasza skóra nie produkuje sebum w ogóle, ale uwierzcie mi, każda skóra wytwarza sebum, a w nocy gruczoły łojowe zamiast spać, pracują na pełnych obrotach.

Od dłuższego czasu moja poranna pielęgnacja jest cała oparta na produktach marki tołpa. Są przeze mnie sprawdzone i można je kupić w rozsądnej cenie. Ale jestem na tyle ciekawa produktów innych marek, że stopniowo będę podmieniać tołpowe elementy mojej pielęgnacji na coś, czego jeszcze nie miałam, dla samej frajdy.

Moich 5 sprytnych kroków porannej rutuny pielęgnacyjnej wygląda tak:

poranna pielęgnacja

Uwaga! Jest to pielęgnacja dopasowana do skóry mieszanej i tłustej.

  1. dermo face, sebio, normalizujący żel do mycia twarzy – do pierwszy kosmetyk z jakim mam kontakt po przebudzeniu. Myję nim całą twarz, łącznie z oczami (jest łagodny, nie ma sls-ów, więc nic się złego oczom nie dzieje) a następnie spłukuję wodą i delikatnie osuszam twarz ręcznikiem
  2. dermo face, sebio, normalizujący tonik matujący – po każdym kontakcie skóry z wodą konieczne jest przywrócenie za pomocą tonika naturalnego pH. Fajnie, jeśli Wasz tonik robi coś jeszcze, tak jak mój, który matuje skórę i przyspiesza gojenie zmian.
  3. dermo face, lipidro, odżywczy krem regenerujący pod oczy – wydawało mi się, że znam tołpę na wylot, a tu proszę – element zaskoczenia. Nie sądziłam, że kiedykolwiek sięgnę po lipidowy kosmetyk, ale okolice oczu, to rejon, gdzie właściwie rodzaj skóry nie ma znaczenia. Skórę pod oczami trzeba odżywiać, nawilżać i traktować delikatnie. A przy okazji takie przemasowanie rano za sprawą wprowadzania kremu pomaga zniwelować opuchnięcia i otworzyć zaspane oczy 🙂
  4. dermo face, sebio, matujące serum zwężające pory – to bardzo lekkie serum o wodnistej konsystencji, które nakładam dla spotęgowania efektu matowienia i przyspieszenia gojenia zmian skórnych. Można je stosować nawet 2 razy dziennie.
  5. dermo face, neutro, neutralny krem-mgła łagodzący – ten krem to moja baza pod makijaż i element nawilżania w pielęgnacji dziennej. Używam go, ponieważ na noc stosuję mocny krem z wysokim stężeniem kwasu (Dottore) i nie raz moja skóra wymagała najzwyklejszego nawilżenia i przy okazji złagodzenia. Świetny lekki krem dla każdego.
  6. element, którego brakuje na obrazku – filtr anty UV. Najlepiej, gdy taki filtr jest dodany do Waszego codziennego kremu i jest to minimum SPF15, choć mówi się, że to i tak za mało. Z rosnącą świadomością związaną ze szkodliwym, rakotwórczym i przyspieszającym starzenie działaniem promieniowania UV, oraz modą na koreańskie kosmetyki, na rynek wpłynęła fala przeróżnych kosmetyków z filtrami. Kremy, emulsje, sztyfty, kosmetyki kolorowe. U mnie to puder w kamieniu z SPF30! (Physicians Formula, kupiony w Douglas, polecony przez Piggy Peg). Dlatego nie stosowanie ochrony p/UV to świadome poddawanie się niszczącemu skórę promieniowaniu. Wybór kosmetyków z SPF30 i 50 jest na tyle szeroki, że nawet osoby ze skrajnie tłustą skórą znajdą coś dla siebie, co nie sprawi że ich twarz po godzinie zacznie spływać. Natomiast posiadacze skóry suchej, będą mogli za sprawą kolejnej warstwy kosmetyku, cieszyć się ochroną nie tylko przed UV, ale też przed dodatkowym wysychaniem skóry i narażeniem na inne czynniki zewnętrzne. Nic, tylko się chronić 🙂

Leave A Reply

Navigate