Recenzja: Bielenda Golden Oils, odżywczy olejek do kąpieli i pod prysznic. Czy na pewno odżywczy?

Nie jestem fanką kosmetyków drogeryjnych. Kolejny zakup podczas wyjazdu, kiedy to chciałam uratować podczas kąpieli moją przesuszoną skórę, utwierdził mnie w przekonaniu, że mając pod ręką tylko drogerie, lepiej poczekać z pielęgnacją, niż pomagać skórze byle czym.

Z braku wyboru (i ciekawości) sięgnęłam po olejek Bielendy, bez czytania składu przy sklepowej półce.

Co mówi producent:

„Zawiera w sobie prawdziwą moc drogocennych olejków piękna. Odżywcza formuła bazuje na połączeniu regenerujących i pielęgnujących właściwości szlachetnych olejków z najdalszych zakątków świata oraz delikatnych składników myjących. Olejek współgra z naturalnym odczynem skóry, a jego odżywcze działanie zapobiega wysuszeniu naskórka i wzmacnia jego funkcje ochronne. W kontakcie z wodą produkt tworzy delikatną miękką piankę otulającą ciało cudownym zapachem ciepłych olejkowych nut. Działanie

OLEJEK ARGANOWY – niezwykle bogaty w „witaminę młodości” E oraz kwasy Omega 3-6-9.

OLEJEK ABISYŃSKI – wyjątkowo przyjazny skórze, z łatwością regeneruje naskórek i wspomaga uzupełnianie utraconych lipidów.

OLEJEK PERILLA – posiada najsilniejszy potencjał antyoksydacyjny i przeciwstarzeniowy z wszystkich znanych olejów roślinnych.

Efekt

Gładkie, miękkie, piękne pachnące ciało.”

dsc_0114 dsc_0115

INCI:

Aqua (Water), Glycerin, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Olive Oil Glycereth-8 Esters,PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Perilla Ocymonides Seed Oil, Lactic Acid, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Parfum (Fragrance), Alpha-Isomethyl Ionone, Hexyl Cinnamal, CI 19140 (Acid Yellow 23), CI 14700 (FD&C Red No. 4).

Moja opinia:

W składzie klasyczne środki powierzchniowo czynne. Ale też 3 olejki, które miały odżywić moją skórę. Niestety nic takiego się nie stało. Oprócz dobrego oczyszczenia bez efektu ściągnięcia, skóra ciała była nadal przesuszona, a do tego swędziała. Nie miewam reakcji alergicznych na kosmetyki, więc sytuacja, kiedy po umyciu skóry kosmetykiem spotyka mnie efekt świądu daje jasno do zrozumienia, że w „olejku” do mycia za 12zł nie ma co pokładać większych nadziei. Jestem na nie.

Konkluzja:

nic co zawiera w składzie Sodium Laureth Sulfate i Cocamidopropyl Betaine nie jest w stanie jednocześnie odżywić skóry. A nawet nawilżyć, bo odżywianie i nawilżanie to dwie różne rzeczy.

Polecam w zamian:

każdy kosmetyk do mycia skóry ciała, który nie zawiera powyższych substancji powierzchniowo czynnych. Obecnie na rynku jest ich sporo, choćby niedroga Rossmannowa Alterra. A do kąpieli naturalne oleje. Te przynajmniej rzeczywiście pozostawią skórę otuloną ochronną warstwą.

 

 

Leave A Reply

Navigate