blotterazzi by beautyblender – recenzja

Kolejny gadżet kosmetyczny w moich rękach, który zostanie ze mną na dłużej. Mowa o matujących gąbeczkach blotterazzi by beautyblender. Są alternatywą dla bibułek matujących. Testowałam je od około dwóch miesięcy, stosując różne rodzaje, że tak powiem, podłoża 😉 Były to podkłady mineralne Annabelle Minerals, podkład Clarins Everlasting, kremy BB oraz CC z tołpy. Długo zastanawiałam się czy są oraz w czym są lepsze od konwencjonalnych bibułek. Ano w tym, że zdejmują nadmiar sebum w bardzo subtelny sposób, pozostawiając makijaż w stanie nienaruszonym. Użytkownicy bibułek nie raz zapewne nacięli się na bibułki opanierowane pudrem w ceglanym kolorze, albo obtoczone talkiem lub innym białym pudrem, których nie dało się użyć w sposób dyskretny. Nie mówiąc już o bałaganie, jaki się tworzy podczas stosowania bibułek, bo jedna wystarcza na jedną partię twarzy, więc na jedną poprawkę zużywa się około 4. Stąd też ekonomiczność gąbek. Są wielokrotnego użytku, w higienicznym i wygodnym opakowaniu z lusterkiem znajdują się dwie, więc bez problemu można nosić jedną zapasową. Do mycia producent poleca to samo mydełko, którym myje się beautyblender, ale ja używam zwykłego mydła w płynie i nic im się nie dzieje. Blotterazzi nie pozostawiają skóry w nienaturalnym macie, ale dobrze zdejmują połysk, dlatego chwała temu, kto je w końcu wymyślił. DSCF9875 (1024x683)DSCF9878 (1024x683)

1 Comment

Leave A Reply

Navigate