Higiena w salonie kosmetycznym – sprawdź zanim zgodzisz się na zabieg

Prawie każdy chociaż raz w życiu skorzystał z usług salonu/gabinetu/zakładu kosmetycznego. Różne sprawy mogą nas tam sprowadzać, najczęściej pierwsza wizyta odbywa się równolegle z atakiem trądziku młodzieńczego, albo inną wizją na krnąbrne brwi.

Czasy się zmieniają, poza standardowymi salonami kosmetycznymi, gdzie zrobimy sobie oczyszczanie manualne skóry, hennę, manicure i inne podstawowe zabiegi, pojawiły się salony kosmetologiczne. Są bardziej wysublimowane, świadczą często dużo droższe usługi powiązane z medycyną estetyczną, oparte na wysokiej jakości preparatach wykonywane przy użyciu innowacyjnych urządzeń.

Bez znaczenia, czy wybieramy się do osiedlowej kosmetyczki na hennę za dyszkę, czy do miejsca o obcobrzmiącej nazwie sugerującej liźnięcie medycyny przez owe miejsce uszczuplić portfel o co najmniej 150zł, warto żebyśmy byli świadomi co nam grozi, jeśli podstawowe zasady higieny nie są przestrzegane.

Czym możemy się zarazić w gabinecie kosmetycznym i dlaczego?

Regulacja brwi, manicure, mikrodermabrazja to tylko niektóre przykłady zabiegów, które mogą naruszyć ciągłość naskórka. Każde naruszenie ciągłości naskórka może wiązać się z zakażeniem np. wirusem HIV, HBV, HCV. Dlatego każdy przyrząd kosmetyczny, który jest w stanie przerwać ciągłość naskórka (cążki, pęsety, grzebienie, szczotki, głowice do mikrodermabrazji, frezy do frezarki do pedicure), powinien być DEZYNFEKOWANY I STERYLIZOWANY. A smutna prawda jest niestety taka, że przestrzeganie reżimu sanitarnego to bezcenna rzadkość.

Dlaczego tak jest? 

Najczęściej przyczyny są dwie: mała świadomość personelu/właściciela salonu oraz koszty prawidłowej dezynfekcji i sterylizacji. Dezynfekowane powinno być w zasadzie wszystko z czym mają styczność klienci gabinetu i osoba wykonująca zabieg, łącznie z lampą-lupą, powierzchnią i włącznikami urządzeń, blatami, klamkami szuflad, stolikami. Nie mówiąc o wszystkich wielorazowych przyborach czy głowicach maszyn zabiegowych. Do dezynfekcji jest na rynku bardzo dużo wygodnych w użyciu i bezpiecznych dla skóry preparatów, nawet w formie wilgotnych chusteczek. Nie wymagają spłukiwania czy długiego czasu ekspozycji aby zadziałały. Sterylizację natomiast muszą przejść m.in. wszystkie metalowe akcesoria, które mogą mieć styczność z krwią, niekoniecznie widoczną gołym okiem a pochodzącą z mikrourazu, ponieważ założenie jest takie, że każdy może być potencjalnie zakaźny, nie ważne po której stronie usługi się znajduje.

Jak możemy sprawdzić czy gabinet, z którego usług chcemy skorzystać, jest bezpieczny?

  1. Podstawa to rękawiczki jednorazowe

Osoba, która chce przystąpić do wykonywania zabiegu na naszej twarzy/dłoniach/ciele bez użycia rękawiczek jednorazowych, to ktoś kogo nie polecam, bo przede wszystkim nie rozumiem, dlaczego w pierwszej kolejności nie chce chronić siebie? Nie wie z czym wiąże się ryzyko? W takim razie za mało wie o skórze i za takie usługi nie chcę płacić, za darmo też się nie skuszę. Zwróćcie też uwagę, czy przed nałożeniem rękawiczek kosmetyczka/kosmetolog umyła ręce a następnie użyła środka do dezynfekcji skóry. Jeśli dotykała różnych przedmiotów, po czym nałożyła rękawiczki bezpośrednio, to wciąż coś jest nie tak ;).

  1. Śmiało pytajcie i wymagajcie

Możecie przecież zapytać o to, czy w gabinecie narzędzia poddawane są sterylizacji. Wiadomo, każdy powie że tak, ale wtedy przed manicure czy mikrodermabrazją poproście o otwarcie i  wyjęcie narzędzia ze specjalnego sterylnego woreczka dopiero przy was. Sterylizacja odbywa się najczęściej w urządzeniu o potocznej nazwie autoklaw, a do niego nie wkłada się narzędzi luzem, tylko w specjalnych przeznaczonych do tego rękawach (papierowo-foliowe woreczki). Niektóre gabinety usługę sterylizacji zlecają na zewnątrz, do gabinetu stomatologicznego czy szpitala, ale stamtąd też wracają w opakowaniach.

Jeśli gabinet chwali się sterylizatorem kulkowym – możecie mieć wątpliwości i zrezygnować z zabiegu. Jest to stare urządzenie i nie daje gwarancji sterylności, lepiej omijać szerokim łukiem takie cążki czy frezy.

Myjka ultradźwiękowa to nie sterylizator. Myjka ultradźwiękowa jedynie myje i dezynfekuje na przykład głowice do mikrodermabrazji, w których zakamarkach zbiera się naskórek, jednak głowice w dalszym ciągu, nawet po długiej kąpieli  w owej myjce, muszą przejść sterylizację.

***

Post powstał z obaw, jakie wywołały moje osobiste przeżycia we wrocławskich gabinetach kosmetycznych. Jednym z nich był zwykły, powiedzmy osiedlowy gabinecik, z tą henną za dyszkę, gdzie pęseta po klientkach nie była nawet myta, a panie właścicielki paliły papierosy w pomieszczeniu gdzie wykonywały „zabiegi”, bo ponoć w hennie konkurencji nie mają 😉 Czasem wpadł ktoś nieświadomy na manualne oczyszczanie twarzy, gdzie maskę antybakteryjną zmywało się nieszczęśnikowi ręczniczkiem nie pamiętającym prania, który suszył się na balustradzie po kliencie z wczoraj, przepłukany w umywalce pod bieżącą wodą only. Materiałów jednorazowych tam poza wacikami nie ma i raczej nie będzie, bo to koszta a gabinet w centrum miasta.

Drugim gabinetem, a właściwie KLINIKĄ, było miejsce które stwarzało pozory bardzo profesjonalnego. Też centrum miasta, blisko konkurencja. Dlatego waciki wyliczane były  po 2 na głowę, nie ważne ile klientka miała makijażu i czy się domył. Głowice do mikrodermabrazji wrzucane były do wspólnej, jedynej funkcjonującej z resztą wanienki dezynfekcyjnej. Taka głowica mogła się „dezynfekować” 3 dni, ale też 3 minuty, zanim kosmetolog z jednego z trzech funkcjonujących  tam gabinetów po nią sięgnął. Oczywiście zero sterylizacji. Bardzo smutne to jest. I bardzo niebezpieczne.

Macie jakieś podejrzane doświadczenia? Coś może pominęłam? Higiena w gabinetach kosmetycznych to temat rzeka, ale jest o czym dyskutować, w razie czego służę pomocą  😉

1 Comment

  1. Bardzo potrzebny post. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, z tego jak ważny jest każdy z elementów, o którym wspominałaś. Myślę też, że ludzie często krępują się zwrócić uwagę specjaliście/lekarzowi. Wizyta w gabinecie kosmetycznym powinna być dla nas komfortowa. Pewne zabiegi są nieprzyjemne, a jeżeli dodatkowo masz jeszcze zwrócić uwagę wykonujacemu zabieg, że masz wątpliwości, co do higieny, to ciśnienie Ci skacze i stresujesz się później całą wizytę. Szczerze mówiąc dla mnie kwestie braku należytej higieny i braku świadomości personelu są tak nagminnym problemem, że mam ogromny opór przed wyprobowywaniem nowych gabinetów, co często wiąże się również z korzystaniem z nowych zabiegów. Myślę, że osób, które mają podobne opory jest wiele. Ten problem można jednak przekuć w zaletę 🙂 jeżeli gabinety zaczną promować się jako miejsca sterylne, zapewniające najwyższy standard higieny i dbające o samopoczucie klientek w tym zakresie. Jeżeli gabinet ma transparentne zasady dotyczące higieny, a klientka widzi, że sprzęt jest odpakowywany przy niej, stolik, lupa i inne odkażane, a kosmetyczka/kosmetolog/lekarz wkłada przy niej rękawiczki na uprzednio umyte dłonie na pewno bez obaw będzie korzystała z usług i pozostanie lojalna.

Leave A Reply

Navigate