Gadżety kosmetyczne do domowego użytku

Dzisiaj trochę mało kosmetycznie, bo poza lakierami hybrydowymi Semilac kosmetyków nie będzie, ale wciąż pozostajemy w temacie. Pokażę Wam kilka kosmetycznych gadżetów bez których nie mogę się obejść, oraz te których zakup uznałam za nieudany i leżą smutne w szufladzie raptem raz użyte.

darsonval darsonval

 

 

 

 

 

To podejrzanie wyglądające urządzenie kojarzące się z gadżetem erotycznym to nic innego jak stary dobry D’Arsonval. Po lewej stronie jego główna część – rękojeść, po prawej końcówki – szklane peloty, które dobiera się do rodzaju problemu, z którym chcemy się rozprawić, a raczej do obszaru na którym się znajduje. Urządzenie wykorzystuje prądy wysokiej częstotliwości, podczas używania wytwarza się bakteriobójczy ozon (więc pachnie jak po solidnej  burzy ;)). Dlatego świetnie nadaje się do skóry trądzikowej, tłustej, ale też ze względu na pobudzające działanie prądu na tkankę podskórną i mięśnie twarzy, będzie poprawiać wygląd skóry z bliznami czy przebarwieniami. Wystarczy podłączyć darsonvala do prądu, wybrać i włożyć pelotę, przyłożyć do skóry i włączyć delikatnie pokrętłem, dobierając moc do odczuć w granicach indywiualnego komfortu. Jeśli borykamy się z problemem w obrębie skóry głowy, bądź chcemy pobudzić nowe włosy do wzrostu, wybierzemy pelotę grzebieniową (czwarta od lewej). Jeśli zależy nam na zabiegach regulujących pracę gruczołów łojowych na twarzy czy większym obszarze skóry – pelota grzybkowa (druga od lewej) będzie najlepsza. Dwie pozostałe peloty służą do wykonywania zabiegu punktowo lub w trudno dostępnych miejscach. Technika wykonywania zabiegu jest banalna, należy cały czas zachować kontakt peloty ze skórą, każde oderwanie to lekkie kopnięcie prądem, ale to też ma swoje plusy – niektóre źródła podają że taki łuk elektryczny (mała błyskawica) działa jeszcze silniej niż normalne przesuwanie pelotą po skórze. Podsumowując: darsonval jest świetny, gdy czujemy że niespodziewanie rośnie nam trzecie oko na czole, a jutro ślub przyjaciółki. Niweluje stany zapalne, przyspiesza gojenie, dotlenia skórę i zdecydowanie poprawia jej wygląd. Kupiony na Allegro za 85 zł.

łyżeczka unny

Skoro jesteśmy już w temacie przeklętych niedoskonałości – przed Wami, wielu z Was już dobrze znana, słynna łyżeczka unny. Ma dwa różne końce, jeden z obłego grubego drutu, drugi z bardziej spłaszczonego, ostrzejszego. Służy do usuwania zaskórników, otwartych i zamkniętych, bardzo dobrze radzi sobie z trudno dostępnymi miejscami jak uszy czy zakamarki przy nosie. Trzeba uważać żeby nie wywierać na skórę zbyt dużego ucisku, grozi krwiakami 😉 Użycie łyżeczki jest proste jak jej budowa. Należy przyłożyć jedną z pętelek płasko do powierzchni skóry i przeciągnąć powoli posuwistym ruchem. Ważne, aby mieć w komplecie środek do dezynfekcji metalowych narzędzi w sprayu. Higiena przede wszystkim 🙂 Łyżeczkę można dostać od różnych producentów w TK Maxx.

glov

Mój kolejny gadżet to niepozorne ściereczki do demakijażu, o których już pisałam tutaj. Glov to niezbędnik kosmetyczny na każdy wyjazd oraz ratunek po męczącym dniu, gdy już nie mamy siły na demakijaż przy użyciu kosmetyku, wacików, żelu i wody. Wystarczy zmoczyć rękawiczkę i zmyć wszystko z twarzy, co jeszcze na niej bezczelnie pozostaje. Jest to higieniczna opcja, bo po każdym użyciu rękawiczki musimy umyć ją wodą z mydłem i pozostawić do wyschnięcia. Po długotrwałym stosowaniu Glov mojej skórze nic nie było, często nawet stosując inny rodzaj demakijażu czułam się niedomyta 😉 Koszt to ok. 40zł za małą, niedługo będą dostępnie również w Rossmannie.

DSCF9851 (1024x683) roller

Powyżej moje najmniej udane gadżety. Rollery do mikronakłuwania skóry. Ten nakwiększy posiada igły o długości 1,5 mm i wg producenta nadaje się do nakłuwania skóry na ciele, długość igieł środkowego to 1 mm, a ostatniego to 0,5 mm. Każdy został użyty przeze mnie raz, dlatego że żeby zabieg był dobrze wykonany bywa niestety bardzo czasochłonny. Trzeba odpowiednio skórę przygotować oraz posiadać porządną ampułkę do wprowadzenia podczas nakłuwania, co generuje duże wydatki, bo dobry preparat to bardzo drogi preparat. Ich głównym zadaniem jest stymulowanie regeneracji skóry poprzez jej celowe uszkodzenie, przez co skóra ma stać się bardziej jędrna, co ma objawiać się zmniejszeniem widoczności cellulitu, czy poprawą konturu twarzy. Spróbowałam, nie jest to przyjemny zabieg, nie jestem do końca przekonana co do jego skuteczności czy bezpieczeństwa, dlatego postanowiłam nie używać, przynajmniej jakiś czas. Koszt rollera o najkrótszej długości igieł to ok. 60zł, cena waha się w zależności od producenta/dystrybutora.

semilac

Na koniec rzecz, która mnie najbardziej cieszy – domowy zestaw do wykonywania manicure hybrydowego Semilac. W jego skład wchodzi cały niezbędnik, w tym słodziutka, malutka lampa UV-LED, której czas pracy to tylko 30 sekund, co mnie bardzo cieszy – wcześniej myślałam że paznokcie każdorazowo trzeba naświetlać co najmniej minutę. Długo byłam przeciwniczką hybrydy, bałam się o stan paznokci po jej zdjęciu i po regularnym stosowaniu. Póki co z zestawu korzystam już drugi miesiąc i z paznokciami nic się nie dzieje, a ja zastanawiam się nad kolejnymi kolorami na wiosnę i lato. Bardzo polecam każdej z Was, która lubi mieć kolor na paznokciach, ale nie ma czasu na wizyty u profesjonalistki, albo szuka oszczędności 😉 Taki zestaw to koszt ok. 200zł, wystarczy odrobina czasu, talentu i cierpliwości.

Leave A Reply

Navigate