Przyjaciel mojej skóry – kwas glikolowy

Kwas glikolowy jest najbardziej popularnym alfahydroksykwasem (AHA). Pozyskiwany jest z trzciny cukrowej, ale występuje też w jabłkach, winogronach i agreście. Jest niewielkich rozmiarów, ze względu na dwa atomy węgla w budowie cząsteczki, przez co jest najbardziej zdolnym kwasem do penetracji warstwy rogowej naskórka, spośród wszystkich AHA oraz BHA. To oznacza bardzo skuteczne działanie, natomiast nie ma mowy o toksyczności, także spokojnie 😉

Iwostin Purritin – Aktywny krem eliminujący niedoskonałości – oprócz kwasu glikolowego zawiera m.in. kwas jabłkowy i salicylowy, jednak ze względu na to że jest kremem na dzień, są w niewielkim stężeniu, skomponowane z substancjami matującymi i przeciwzapalnymi. Rewelacyjnie sprawdza się jako baza pod makijaż. Rzeczywiście efekt matowienia poprawia komfort skóry z wariującymi gruczołami łojowymi. Dostałam go w prezencie, zużyłam do samego końca i na pewno do niego jeszcze wrócę. Bardzo polecam do stosowania jako krem matujący na dzień, pod makijaż. Jest lekki i łatwo się rozprowadza (nie jest tępy ani lepki), pozostawia skórę gładką i świeżą.

Bioderma Sebium Serum – serum z kwasem glikolowym o stężeniu 15% i pH 4. Kupiłam ten produkt szukając tańszego odpowiednika mojego faworyta, o którym za chwilę, jednak moja misja nie powiodła się, ponieważ jak to serum – jest o lekko wodnistej konsystencji i moja skóra wymaga nałożenia dodatkowo kremu. Nie zmienia to jednak faktu, że je jest to bardzo dobre serum, spełniające swoją rolę, ze względu na wysokie stężenie kwasu polecane do stosowania na noc. Moim zdaniem dobrze jest po aplikacji tego rodzaju kosmetyku nałożyć jeszcze na skórę nawilżający krem na noc, w zależności od potrzeb skóry.

Dottore Novo – mój numer 1.

po lewej stronie I etap kuracji, po prawej II, dla zaawansowanych 😉

Jest to krem, który poleciła mi dermatolog, ze względu na zaburzone rogowacenie skóry, co powodowało powstawanie mnóstwa zaskórników. Na początku nie ukrywałam zdziwienia, ponieważ wg producenta jest to krem odmładzający i nie ma mowy o działaniu niwelującym trądzik i nadmierne przetłuszczanie. Ufam swojemu dermatologowi, dałam się namówić i jestem na tyle zadowolona, że po zużyciu opakowania z zawartością 8% kwasu glikolowego, zdecydowałam się na drugi etap kuracji, kupując drugą wersję kremu z12% kwasem glikolwym. Korzyści, jakie czerpie moja skóra podczas kuracji to wygładzenie i rozjaśnienie, zaskórniki pojawiają się naprawdę rzadko, zmarszczki mimiczne są znacznie płytsze oraz, co mnie zaskoczyło najbardziej – skóra stała się bardziej napięta, gęsta i jędrna (za sprawą pobudzonej odnowy komórkowej).

W najbliższym czasie rozpocznę pielęgnację z użyciem Dottore Novo Forte, ponieważ jesień to idealny moment na podjęcie tego kroku. Jeżeli wasza skóra nie miała nigdy styczności z AHA, warto zacząć od kremu Novo, który na początku stosowania może delikatnie szczypać, czym nie należy się przejmować. Cudowny preparat, polecam wszystkim, którzy walczą z zaskórnikami i nadmiernym błyszczeniem lub zwyczajnie chcą zainwestować w skuteczny krem przeciwzmarszczkowy, posiadając cerę z objawami fotostarzenia, nierównomiernym kolorytem, szarą i zmęczoną.

Kremy Dottore są do kupienia TUTAJ

Leave A Reply

Navigate