Nie obrażam się, gdy nazywają mnie kosmetyczką

Jak pewnie można się spodziewać, autor bloga kosmetycznego jest w jakimś sensie związany z szeroko pojętą kosmetologią, z zamiłowania, z zawodu, albo z braku laku. U mnie wyszło tak, że w pewnym momencie życia, jakieś 5-6 lat temu, wiedziałam mniej więcej w którym kierunku iść i poszłam. W długą, niekończącą się drogę z kosmetologią.

Z jak zdrowie

Jako licealistka-maturzystka, kończąca szkołę w klasie o profilu biologiczno-chemicznym, nie miałam bladego pojęcia co dalej. Wszyscy moi znajomi ambitnie rozpatrywali składanie papierów na medycynę, farmację, analitykę medyczną, psychologię, a ja zastanawiałam się co zrobić, żeby wyprowadzić się z małego miasteczka do Wrocławia i pójść na studia, które jakoś pomogą mi się określić. Kosmetologia już wtedy była dość popularnym kierunkiem, ale włos mi się jeżył na głowie, kiedy pomyślałam sobie, że pójdę na studia wyższe aby zostać kosmetyczką, podczas gdy moje koleżanki będą zarywać noce pięć lat na hardkorowym medycznym kierunku. Tym sposobem trafiłam na Zdrowie Publiczne (obecny Uniwersytet Medyczny), paramedyczny kierunek z miszmaszem przedmiotów od ekonomii przez psychologię po dietetykę. Spodobało mi się od początku, ale nie na tyle żeby kontynuować studia na poziomie magisterskim 😉 Za to dzięki tym studiom mam teraz pakiet solidnych przyjaciółek i tworzymy czworokąt na miarę SWWM i GIRLS 🙂

Kosmetologia

Kończąc drugi rok zdrowia, postanowiłam od następnego semestru rozpocząć naukę w Wyższej Szkole Fizjoterapii. Przebrnąć przez 3 lata studiów na prywatnej uczelni można z palcem w nosie, ale nie mogę powiedzieć że żadnej wiedzy z nich nie wyniosłam. Podstawy kosmetologii były przewałkowane wzdłuż i wszerz, na niezłym poziomie była anatomia. Za to cała reszta, zwłaszcza praktyczne zajęcia z nakładania henny, masażu twarzy, szyi i dekoltu razy milion i malowania paznokci, były dla mnie delikatnie mówiąc odmóżdżającym koszmarem. Może ktoś kiedyś ruszy głową, że takie tematy spokojnie może programem obejmować technikum, czy jakaś szkoła policealna, a na studiach wyższych można by wzgłębiać wiedzę niecodzienną, wyjątkową dla danego zawodu. Ale ok, było minęło, cel uświęca środki, a moim celem były studia magisterskie na Wydziale Farmaceutycznym UJ. Również Kosmetologia, ale z zupełnie innej bajki.

UJ

Jeśli jesteś/chcesz zostać kosmetologiem i marzysz o pracy w gabinecie kosmetycznym/medycyny estetycznej, to nie jest wybór dla Ciebie. Kosmetologia II stopnia na UJ, to wybór dla osób mających inny pomysł na siebie, niż to co każdemu laikowi kojarzy się z hasłem ‘‘kosmetolog’’. Jeżeli gabinet to coś co czujesz i wiesz, że się w tym sprawdzisz, lepiej zainwestować w kursy z nowości w medycynie estetycznej i kosmetologii, niż tracić czas na uczelni, która nie spełnia Twoich oczekiwań. Chyba, że lubisz się uczyć nowych rzeczy i masz ambicje na tytuł naukowy 😉

Podczas studiów na UJ stworzyłam swoje perfumy, kremy, maseczkę do twarzy, szampon i odżywkę do włosów, pastę do zębów, pomadkę do ust, błyszczyk, tonik i być może o czymś jeszcze zapomniałam 😉

Na UJ jest cała masa zajęć praktycznych, są też z różnych wariacji na temat przedmiotu Kosmetologia, ale szczerze mówiąc są słabe, nie nadążają za nowymi trendami i jedyną przydatną i ciekawą lekcją było przestudiowanie znamion barwnikowych i praca z dermatoskopem oraz wideodermatoskopem. Za to seminaria były dużo bardziej wymagające, trzeba było opracowywać zagraniczne artykuły naukowe i weryfikować ich rzetelność. Osobiście długo czekałam na takie przedmioty jak Przemysłowa Technologia Kosmetyków, Sensoryka i Środki Zapachowe, Chemia Kosmetyczna, Receptura i wiele, wiele innych, które obejmowały zajęcialaboratoryjne.

W laboratoriach tej uczelni mogłam spędzać godziny, stać od 8 rano do 20 wieczorem. Dawały mi satysfakcję jak nic do tej pory. Jesteśmy eksperymentalnym rocznikiem i nasze studia trwają 5 semestrów, zamiast 4 jak to standardowo przypada na magisterkę, ale nie ubolewam. To był mój najlepszy edukacyjny wybór, strzał w dziesiątkę, jedyne na co narzekam, to pokonywanie trasy Wrocław-Kraków średnio co 2 tygodnie w roku akademickim 😉

Praca

W zawodzie kosmetologa można robić naprawdę wiele. Zaczęłam od pracy w sklepie z organicznymi kosmetykami jako konsultantka do spraw urody, później był gabinet odnowy biologicznej, potem znowu sklep, tym razem z prowansalskimi luksusowymi kosmetykami, aż trafiłam do dużej wrocławskiej firmy kosmetycznej. Startowałam jako szkoleniowiec, obecnie pracuję jako specjalista do spraw wdrożeń. Możliwości jest dużo więcej. Sporo zależy od połączenia nabytej wiedzy z kreatywnością i nie zawsze chodzi o podążanie za innowacjami, wbrew pozorom. Cały czas dzieje się coś nowego, to jest dziedzina która nigdy nie stanie w miejscu. Większość mojego czasu i sporą część moich myśli wypełniają kosmetyki 😉 Paradoksalnie od kilku miesięcy trwa w mojej łazience projekt denko i zmierzam w stronę ekologicznego minimalizmu, świadomie wybierając produkty o nieskomplikowanym składzie i będące przyjazne środowisku. Ten post to w zasadzie odpowiedź na pytanie, po co właściwie jest owy blog. Idę zrobić sobie piling, pozdrawiam 🙂

Leave A Reply

Navigate