Na czym polega opalanie skóry?

Dziwnie się czuję pisząc o opalaniu, gdy za oknem pada deszcz, a słońce nawet nie próbuje przebić się przez grubą warstwę chmur. Ale do rzeczy. Będzie kilka słów o opalaniu, a konkretnie o różnicy między zażywaniem kąpieli słonecznych, gdzie główną rolę grają promienie UV, oraz o opaleniźnie z tubki, czyli jak działają samoopalacze. Kwestię solarium pomijam wymownym milczeniem. Jeśli znajdzie się śmiałek, który wyjaśni mi po co chodzi się do solarium, to chętnie przeczytam i postaram się to jakoś zrozumieć. Dla mnie solaria są totalnie zdyskwalifikowane głównie ze względów higienicznych, na drugim miejscu jest rozsądek (nie uwierzę, że klienci solariów używają filtrów UV), na trzecim estetyka (efekt skwarki). Także tyle na ten temat.

SŁOŃCE

Dziwi mnie fakt, że wciąż wiele osób z mojego otoczenia lekceważy ochronę przed promieniowaniem UV, nawet podczas świadomego opalania się. W efekcie dochodzi do oparzenia słonecznego, które oprócz tego że do przyjemnych doświadczeń nie należy, to zwiększa ryzyko rozwoju zmian przednowotworowych i nowotworów skóry. Nie mówiąc już o tym, że owe promieniowanie skutkuje fotostarzeniem skóry. Jeśli naszym celem nie jest przyspieszenie procesów starzenia skóry, lepiej sięgnąć po wysokie filtry, chyba że marzą nam się zmarszczki wokół oczu a’la Mandaryna. Wtedy polecam smażing do oporu.

sun

Czym właściwie jest opalanie, czyli zmiana zabarwienia skóry na złotobrązową? To odpowiedź obronna organizmu na promienie ultrafioletowe, polegająca na produkcji i ułożeniu melanocytów (komórek barwnikowych) w taki sposób, aby chroniły one komórki warstwy podstawnej naskórka. Teraz można odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zdrowe jest wymuszanie takiej reakcji na swoim organizmie 😉 Aha, zapomnijcie że filtr SPF 6 was chroni. Tak naprawdę ostatnio ukazały się badania naukowe, że nawet filtry z wysokim faktorem dają nam złudne poczucie bezpieczeństwa. Wszystko zależy od tak wielu czynników (pocenie się, fototyp, przyjmowanie leków, ziół, przebyte choroby lub te już istniejące, ciąża, dieta i wiele innych), że trzeba ich używać rozsądnie i aplikować ponownie co 2h, aby uninąć przykrych konsekwencji. Udając się na plażę najbezpieczniej jest zabrać ze sobą balsam do ciała z SPF30 oraz krem do twarzy SPF50, ale to recepta nie dla każdego. Na pewno nie dla rudzielca o mlecznej skórze, raczej dla osoby która ma tendencję do oparzeń, ale też do złapania brązowej opalenizny. Podsumowując, po brawurowej kąpieli słonecznej czeka nas:

-rumień (rozszerzenie i uszkodzenie naczyń krwionośnych, znika do 3 dni od ekspozycji na słońce, złuszczając się. Jest to stan zapalny, czyli nic dobrego)

-oparzenie słoneczne (zmiany występują od kilku do kilkunastu godzin po nasłonecznieniu! Przypominają oparzenie II stopnia. Objawy: rumień, obrzęk (opuchnięcie), pęcherzyki, pieczenie, świąd skóry. W takim wypadku trzeba pić bardzo dużo wody)

-opalenizna. To czy warto się o nią zabijać, mając skórę wrażliwą, cienką, z naczynkami, trądzikową, z tendencją do przebarwień, lub po prostu nie chcąc się za szybko zestarzeć, to już indywidualna sprawa każdej osoby, tak samo jak palenie papierosów. No właśnie, dlaczego to takie oczywiste, że palenie papierosów jest niezdrowe i niebezpieczne w konsekwencjach, a o opalaniu mówi się raczej dobrze?

SAMOOPALACZE

DSCF8144

Niektórzy nie lubią tego charakterystycznego zapachu skóry, który uwalnia się po zastosowaniu produktów brązujących. Jednak jeśli ciało czy twarz naprawdę straszy bladością, mamy teraz do wyboru setki kosmetyków. Mają one oprócz standardowego działania brązującego dodatkowe właściwości i coraz to ciekawsze składniki wspomagające codzienną pielęgnację skóry. Mechanizm działania w skórze jest inny, efekt sztucznej opalenizny daje synteza melanoidów (brunatnych pigmentów) za sprawą działania np. DHA (dihydroksyacetonu), który najczęściej gości na etykietach. Podobne substancje to juglon, lawson, aldehyd mukonowy, acetal tetraetylowy aldehydu mukonowego, erytruloza (ta pochodzenia naturalnego znajduje się w brązującym balsamie czekoladowym Organique), alloksan, ninhydryna. Po zastosowaniu dihydroksyacetonu na skórę obserwujemy chemiczną reakcję Maillarda, która zachodzi dwuetapowo. Najpierw DHA łączy się z grupami aminowymi aminokwasów budujących białka warstwy rogowej naskórka, później tworzone są barwne kompleksy – melanoidyny. Jeśli obawiacie się smug powstałych z nierównomiernego rozprowadzenia preparatu, warto mieszać go z balsamem do ciała, lub opcjonalnie kremem do twarzy. W przypadku mgiełki widocznej na zdjęciu powyżej, najpierw nakładam krem nawilżający, następnie spryskuję dłonie mgiełką i wsmarowuję ją w skórę twarzy.

Tak na marginesie, jasna skóra wcale nie jest taka zła! Podglądnijcie trendy makijażowe Diora czy Chanel, może to was przekona 😉

Leave A Reply

Navigate