DIY – pasta cukrowa do depilacji ciała

Jest doskonałą alternatywą dla depilacji woskiem. Opanowując domową depilację pastą cukrową możemy pożegnać się z podrażnieniami wywołanymi goleniem maszynką. Dla niecierpliwych: podobno przyrządzenie idealnej pasty wymaga podjęcia trzech prób, ale nie zniechęcajcie się. Wszystko czego potrzebujemy to:
2 szklanki cukru
1/4 szklanki wody
1/4 soki z cytryny
Stosuję tę metodę od niedawna i jak dotąd używałam pasty na wzór ciekłego gorącego wosku, czyli przy użyciu pasków. Ale bardziej zaawansowane zwolenniczki pasty rozprowadzają ją dłońmi, formując z niej kulkę. Jak dojdę do bezpaskowej perfekcji, to na pewno się tym podzielę, tymczasem przedstawiam to co opanowałam do tej pory. Jeśli chodzi o gotowanie pasty, na YouTube jest dobry filmik instruktażowy, na którym widać zmianę zabarwienia piany i konsystencji.
W skrócie: wszystkie składniki łączymy w garnku i gotujemy na średnim ogniu. Gdy masa zagotuje się, zmniejszamy ogień i dalej gotujemy, stale mieszając. Pojawi się piana a całość będzie przypominać karmel przyjmując kolor bursztynowy. Czas gotowania jest różny. Robiłam ją na razie raz i trwało to około 15min, ale spotkałam się z informacjami że można ją przygotować w 7-8 min.
Gotową gorącą pastę przelewam do słoików, bo taka ilość wystarczy na kilka zabiegów. Żeby przejść do depilacji, trzeba poczekać aż wystygnie, bo można się łatwo poparzyć. Za każdym razem przed nałożeniem pasty na wybraną partię ciała sprawdzamy jej temperaturę na nadgarstku. Aby użyć pastę do kolejnego zabiegu, podgrzewam ją na kuchence w łaźni wodnej. Paski zrobiłam z płóciennej torby na zakupy (można też użyć stare jeansy, prześcieradła, generalnie materiał nieelastyczny) a do rozsmarowywania używam noża do masła (może to być też drewniana, wąska szpatułka). Nie używam talku, ale przy wrażliwej skórze można przysypać ją zasypką dla dzieci, tak jak jest to robione przed depilacją gorącym woskiem, w celu wyeliminowania ewentualnych podrażnień. Pastę nakładamy zgodnie z kierunkiem wzrostu włosa, a pasek odrywamy w kierunku przeciwnym (zdecydowanym, energicznym pociągnięciem), czyli pod włos 😉 Pierwszy zabieg przyprawiał mnie o zawroty głowy, ale porównując do wosku boli zdecydowanie mniej, oraz przy każdej następnej depilacji ból jest coraz słabszy. Różne źródła podają, że przy tej metodzie włoski nie mają prawa wrastać odrastając, tego jeszcze nie wiem, ale też nigdy wcześniej mi nie wrastały. Ponoć można usunąć włoski nawet tak krótkie jak 1-2mm, w moim przypadku to się nie sprawdza. Najbardziej optymalna długość włosa to raczej 5mm. Żałuję, że nie przekonałam się do tego specyfiku wcześniej. Gorąco polecam!

Navigate